Od ponad roku nie mieli¶my kota. Czasami przychodziły do nas różne koty, a to Czarnu¶ od mojej kuzynki Kamili, a to jakie¶ inne nieznajome. Częstowali¶my je czasami mleczkiem i innymi kocimi przysmakami.
 
Dwa miesi±ce temu zjawił się w okolicy szarobury kot. Przychodził do nas, do s±siadów, a czasami nie zjawiał się wcale. Był wychudzony, wiec domy¶lili¶my się, że nie ma domu. Mama nakarmiła go i zaprosiła do domu. Bardzo się bał, miauczał, bo nie znosił zamkniętych drzwi, zawsze chciał mieć możliwo¶ć ucieczki na zewn±trz. Po dwóch dniach oswajania zamknęli¶my kota na noc w domu - w kotłowni. Okropnie się awanturował w nocy. Próbował znaleĽć jak±¶ drogę ucieczki, chciał uciec przez otwór wentylacyjny. Rano mama wypu¶ciła go na dwór. Nie uciekł daleko, wrócił po dwóch godzinach i znowu dostał mleka i smakołyków. Kolejnej nocy już się nie awanturował, ale nadal trochę się bał. Przez kilka następnych dni nocował w domu, a rano wypuszczali¶my go na dwór. Zawsze jednak wracał - i tak oto mamy Burusia.
 
Kiedy Buru¶ wraca wieczorem do domu, to szuka okna, w którym widzi zapalone ¶wiatło. Wie, że znajdzie tam którego¶ z domowników. Stuka wtedy w szybkę, aby go wpu¶cić. Buru¶ bardzo gło¶no mruczy, kiedy przychodzi wieczorem do mojego łóżka. Lubi w nim zasypiać razem ze mn± i nie pozwala się zabrać na noc do kotłowni (próbuje wtedy ugryĽć tatę). Ostatnio nauczył się otwierać drzwi i samodzielnie wychodzi z kotłowni do pokojów.


główna
|Moja klasa| Ferie zimowe| Wakacje 2001|
|Moja pierwsza Komunia ¦więta| Pokemony|Stronka Burusia|